
Czas świątecznych piosenek, śnieżnych reklam i wesołych życzeń zgrabnie połączonych z noworocznymi postanowieniami.
Let it Snow! Let it Snow! Let it Snow! rozbrzmiewające z telewizora nastraja pozytywnie na najbliższe 3dniowe szaleństwo w kuchni. Nie istotna jest ilość obecnych przy stole, opatulonych woalem gęsto tkanym z hipokryzji i uprzejmości- - - na ten czas wyzbędę się cynizmu... Ważniejsze od fizycznego relaksu jest ten psychiczny. Te nieprzespane noce poświęcone na naukę, te nadgodziny w pracy i nałogowo wstrzykiwany pod skórę stres, po kątach, rykoszetem obija się po ścianach, więc jakby to ujął w jednym słowie Chuck, z reklamy lizaków,
WYLUZUJ.
Bo, chodzi o to aby język giętki powiedział wszystko co pomyśli głowa... Słowacki tak rozpoczął by następną myśl, ale na chwile obecną odsunę go od klawiatury. Ostatnie 3miesiące upłynęły na matematyczno-fizycznych utarczkach. Na deskach warszawskiej polibudy, ubrana w nową rolę z nowymi zadaniami. Wrażenia? Ambitna sztuka trafiła mi się w ręce,ale ambicja w tym względzie jeszcze mnie nie zawiodła. Niewiarygodne jest to ile człowiek może się dowiedzieć podczas jednego dnia, nawet jednej minuty. Jak wielu ludzie przede mną przyczyniło się do rozwoju obecnego stanu wiedzy. Owe nazwiska i powiązane z nimi dokonania wywołują uznanie, ale jednocześnie są zmorą każdego studenta (szczególnie przed sesją).
Nowością jest to,że nic nie muszę. Nowe rozdanie, nowe zasady gry. To ja chcę, a oni ukazują mi tylko możliwości działania. Mówiąc oni, naturalnie mam na myśli dyrektywę uczelni, a konkretnie wydziału fizyki, który ap ropo jest najpiękniejszym gmachem na głównym kampusie ;) Najbardziej przerażającą rzeczą była perspektywa rozrzutu wiedzoprzestrzeni wśród studentów I-go roku. Potwierdza to tylko smutna prawdę,że w szkolnictwie średnim zazwyczaj, nauczyciele sobie, a program sobie (choć za takie pieniądze trudno się temu dziwić). Ubogi program tylko zwiększa zakres nauki na studiach,ale nie wydłuża czasu ich trwania. Działania ministerstwa oświaty na tym obszarze są mizerne i wołają o pomstę do nieba. A ponieważ współczynnik zdawalności matur znowu się obniża, będzie to skutkowało dalszymi zmianami... na gorsze.
Niestety nie ma remedium na taka kolej rzeczy. Każdy mój argument zostanie odparty słowami "brak na to funduszy". Stojąc na przegranej pozycji nie będę rzucała się z motyką na Słońce i urządzała rewolucji.
Ostatniego dnia przed przerwą świąteczną, prócz kolokwium z podstaw technologii informacyjnej, korzystając z okienka urządziliśmy sobie grupą z roku wigilijne świętowanie
zawłaszczając część auli na gmachu fizyki. Jedliśmy ciacho, również makowca, i śpiewaliśmy, nie-koniecznie świąteczne, utwory przy akompaniamencie gitary. Bardzo fajnie minął Nam czas do końca zajęć :) Musze przyznać, że naprawdę ciekawi ludzie mi się trafili w grupie, choć prawdopodobieństwo nie było wcale takie duże... Kończąc przyjemnym akcentem złożę życzenia smacznego dnia jutrzejszego, czyli jajka, karpia i barszczu
z myszkami ;). Udanego rozpakowywania
trafionych prezentów oraz rozmów do
czwartej nad ranem ze swoimi zwierzakami - miłego oglądania: Kevina na Polsacie, a w tym momencie zdjęć z mojego 19-tkowego.
Buziaki dla moich czytających gwiazdek jak i tych
bezczelnie nie czytających ;)
Aby obejrzeć zdjęcia, wejdź w OWY link pod spodem:
"o, tutaj!"
http://community.webshots.com/album/579344942xgOajU
KOCHAM, CAŁUJĘ, ŻEGNAM, POZDRAWIAM.
Ekscentryczny Młody Mutant